piesza.pl

„Mówią, że rok kończy się sylwestrem i zaczyna Nowym Rokiem, ale to nieprawda. Rok to czas od jednej do kolejnej pielgrzymki na Górę św. Anny.” Tak napisała w swoich wspomnieniach Ilona Weinstein. Młodych osób czujących podobnie jest w Przyszowicach, Paniówkach, Chudowie i innych okolicznych miejscowościach wiele. Skąd takie oczarowanie u nich św. Anną i pielgrzymką? Odpowiedzi jest zapewne bardzo wiele. Niektórzy fascynacje św. Anną wynieśli z domu, innym przybliżyli ją oo. Franciszkanie. Są też i tacy, których za-frapowała dzięki postawie spotkanych na pielgrzymce młodych. O nich i ich pielgrzymowa-niu chcę tu opowiedzieć.

Z Przyszowic od dawna pielgrzymowano do św. Anny. W roku 1983 przypadało 150 – cio lecie ruchu pątniczego. Przewodnikiem kalwaryjskim był wtedy nieżyjący już dzisiaj Wilhelm Krzysteczko. Pielgrzymował do św. Anny nieprzerwanie przez 70 lat, a posługę przewodnika pełnił od 1929 roku do 1990 roku. Często opowiadał, szczególnie młodym „jak to było piyknie jak my piechty do św. Anny chodzili”. Te opowieści zainspirowały młodzież do uczczenia jubileuszu przez odnowienie pieszego pielgrzymowania.

Wyruszyli w czwartek 11 sierpnia 1983 roku rano w 12 osób. Trasę znali tylko z mapy, ale byli pełni zapału. Okazało się, że szlak jest znacznie dłuższy i bardziej męczący niż prze-czuwali. Niektóre miejsca otrzymały wtedy nowe nazwy. Najbardziej charakterystyczny jest długi, prosty odcinek, na którym już widać Górę św. Anny, ale wydaje się jeszcze bardzo od-legła. Dodatkowo słońce daje się tam mocno we znaki. Drogę tę nazwano „Obłęd” i nazwa ta tak jak inne wtedy nadane przyjęła się na stałe.

Zdj nr1 Odpoczynek - I 1983r Foto Bronislaw WiechulaUczestnicy Pierwszej Pielgrzymki podczas odpoczynkuw domu zaprzyjaźnionej rodziny w Rudnie. 1983r. Fot. Bronisław Wiechuła

Do sanktuarium dotarli już o zmroku śmiertelnie zmęczeni. W piątek przybyli pozostali pątnicy. Jednak tylko trzy osoby z dwunastki mogły uczestniczyć w obchodach kalwaryjskich. Pozostałym stan zdrowia nie pozwalał na chodzenie. Rekordzista miał aż 28 obtarć i pęcherzy na nogach. Takie były narodziny piel-grzymki z czasem nazwanej „Piesza Odnowiona Pielgrzymka z Przyszowic na Górę św. Anny”. „Odnowiona” bo powrócono do tradycji przodków, którzy pieszo wędrowali na Górę Ufnej Modlitwy. Opowieść o Pierwszej Pielgrzymce stała się dziedzictwem wszystkich piel-grzymów i jest przekazywana kolejnym młodym pątnikom.

Doświadczenia Pierwszej Pielgrzymki skłoniły do podzielenia trasy na dwa odcinki. Możliwości przenocowania i serdeczne przyjęcie znaleziono w parafii w Bojszowie. Wymusi-ło to częściową zmianę trasy i ominięcie centrum Gliwic. Spowodowało to też wydłużenie pielgrzymki do pięciu dni. Dwa pierwsze to droga do sanktuarium, a trzy następne to obchody kalwaryjskie. Pielgrzymka piesza wyrusza zawsze w środę rano aby dotrzeć do sanktuarium w czwartek wieczorem. Pozostali pątnicy przybywają w piątek rano. Obchody kalwaryjskie podczas odpustu Wniebowzięcia NMP trwają przez trzy dni. W piątek i sobotę przed połu-dniem odbywają się tradycyjne obchody parafialne. W piątek odprawiamy Stacje Męki Pań-skiej, a w sobotę Stacje Dróżek N. M. Panny. W sobotę po południu i w niedzielę odbywają się obchody wspólne wszystkich przybyłych grup. Te trzy dni to zasadnicza część pielgrzym-ki. Jednak pierwsze dwa dni, nazywane też pielgrzymką młodzieżową mocno kształtują prze-życie całości.

Zdj nr2 Przywitanie - XX 2002r Foto Anna Hajok i Barbara WesolowskaPielgrzymi całują ziemię na Rajskim Placu. 2002r. Fot. Anna Hajok

W czasie tych ponad dwudziestu lat pielgrzymka ulegała przemianom, wzbogaciła się w obyczaje i obrzędy. Zmieniała się też liczba uczestników. Najmniejsza była pierwsza licząca 12 osób, a największe przekraczały 120. Przez ostatnie kilka lat uczestniczy w niej około 100 osób.

W poniedziałek przed wyruszeniem w drogę odbywa się spotkanie organizacyjne. Zakończeniem tego spotkania jest nawiedzenie grobu Pana Wilhelma. To pierwsza mogiła nad którą staje młodzież. Kolejne znajdują się w Bojszowie. Tam spoczywają Pani Julianna i Pani Hidegarda, które z wielką życzliwością gościły w parafii pielgrzymów. W czwartym grobie, na Górze św. Anny spoczywa Ojciec Teofil, który wielce ukochał św. Annę,

a młodzież z Przyszowic darzył niezwykłą serdecznością. Tak pątnicy okazują swą wdzięcz-ność tym którzy odeszli, a o żyjących dobrodziejach pamiętają w swoich pielgrzymkowych modlitwach.

W drodze przeplatają się modlitwy tradycyjne i piosenki młodzieżowe, różaniec

i brewiarz, Godzinki o Niepokalanym Poczęciu N. M. P. i Koronka do Miłosierdzia Bożego. Oczywiście jest też codzienna msza. Pierwsza jeszcze w Przyszowicach przed wyruszeniem w drogę. Wszystko to tworzy niesamowity klimat modlitwy, który przygotowuje do przeżyć w sanktuarium. Widać jak w czasie trwania pielgrzymki rozmodlenie coraz bardziej przenika uczestników.

Zdj nr3 Chrzest - XVIII 2000r Foto Katarzyna WilczekChrzest nowych uczestników pielgrzymki na polanie Pod Dębem 2000r. Fot. Katarzyna Wilczek

Są na szlaku pielgrzymkowym miejsca szczególne. Polana ”Pod Dębem” gdzie odbywa się chrzest, a po wyruszeniu „festiwal piosenki żołnierskiej”, kiedy to pielgrzymi śpiewają pieśni wojskowe. Wspomniany „Obłęd” z którego już widać Górę z klasztorem na szczycie i pielgrzymi śpiewają przebój wszystkich pielgrzymek. Piosenkę, które powstała do znanej melodii, a jej tytuł posłużył jako tytuł tej opowieści. Rajski Plac przed bazyliką św. Anny, gdzie pielgrzymi tak jak ojcowie i dziadowie całują ziemię na przywitanie. Są też bardzo szczególne chwile. Koronka do św. Anny w piątkowy wieczór, kiedy to młodzież siedzi na stopniach ołtarza, a w niejednym oku, młodym i starym, kręci się łza, gdy pielgrzymi śpiewa-ją „Niech się co chce ze mną dzieje w tobie Święta Anno mam nadzieję”. Takich chwil i miejsc jest jeszcze bardzo wiele, ale nie sposób je tu wszystkie wymienić.

W tych pięciu niezwykłych dniach są też sprawy wydawałoby się zwyczajne. Ktoś nie-sie głośnik, ktoś wstaje wcześniej, żeby dla wszystkich przynieść bułki na drogę, ktoś przygo-towuje wspólny posiłek, ktoś siedzi do późna, żeby opatrzyć obolałe nogi, ktoś kieruje ru-chem drogowym i tak można wymieniać wiele zwyczajnych spraw, które trzeba wykonać, ale przez to, że są spełniane dla dobra innych, to już nie są zwyczajne sprawy, ale sprawy Piel-grzymki. To buduje poczucie wspólnoty i odpowiedzialności młodych za pielgrzymkę. Bo od początku, aż do dziś to właśnie młodzież tworzyła tę pielgrzymkę i zapraszała do uczestnic-twa w niej innych młodych. Wielu z nich teraz ze swoimi rodzinami wraca do Świętej Anny na jej Górę, czasem na jeden dzień, czasem na całe obchody kalwaryjskie. To świadczy, że jest w tej pielgrzymce coś więcej niż tylko trud organizatorów, widać w niej działanie Ducha Świętego.

Po zakończeniu pielgrzymki pątnicy spotykają się jeszcze na mszy w swojej intencji i na spotkaniu popielgrzymkowym. Jest to czas wspomnień i wymiany zdjęć. Potem pielgrzymi łączą się w modlitwie co wtorek i co miesiąc w dzień wyjazdu z sanktuarium, ale wielu z nich żyje sprawami pielgrzymki przez cały rok. Nierzadko można w środku zimy usłyszeć pytanie „Idziesz w tym roku?” i nie trzeba tłumaczyć gdzie ani po co, bo i tak wszyscy doskonale wiedzą.

Chciałbym zakończyć tę opowieść odwołując się do słów często wypowiadanych przez wspomnianego już Pana Wilhelma „z Przyszowic chodziyli my za Bismarcka, za Wilusia, za staryj Polski, za Niemca, a teraz chodzymy za Rusa”, a dziś młodzież pisze dalszy ciąg tego powiedzenia „za Trzeciej Rzeczpospolitej i za Unii Europejskiej …”.