piesza.pl

Pielgrzymka już tuż tuż.

Czas najwyższy rozpocząć przygotowania do wymarszu.
Dla tych, którzy swe kroki pierwszy raz skierują w stronę Góry Św. Anny, jak i dla tych, którzy są zaprawionymi pielgrzymowiczami, przygotowaliśmy swego rodzaju niezbędnik, czyli spis tego, co każdy piechur w drogę zabrać powinien:

  • Strój na drogę musi być odpowiedni, więc zapomnijmy drogie panie o kusych bluzeczkach i króciutkich spodenkach. To jest pielgrzymka, a więc czas umartwiania się. Zatem – wygodne buty, najlepiej takie, w których już sporo chodziliście (świeżutkie ze sklepu są kiepskim pomysłem), grube, wełniane skarpetki, spodenki (odpowiednia długość), bluzka (T-shirt albo coś równie wygodnego; bluzeczka na ramiączkach zdecydowanie odpada!). Na głowę chustka albo czapka – bez tego daleko nie zajdziecie, bo albo padniecie, albo was Andrzej odtransportuje do domu. Warto też mieć okulary przeciwsłoneczne. W plecaku najlepiej mieć coś od deszczu, bo nigdy nie wiadomo, jak będzie z pogodą. Jak ktoś jest zmarzluchem, cieplejszy sweter się przyda. Drugiego dnia marszu trzeba zabrać ze sobą spodnie na drogę, bo na Górze Św. Anny nie wejdziecie do Bazyliki w nieodpowiednim stroju!
  • Będziemy się modlić, a więc różaniec jest jak najbardziej potrzebny. Do tego Kalwaryjka Góry Św. Anny, żeby było z czego Godzinki porzykać i na obchodach śpiewać, a nie klachać jak baby rano u piekarza.
  • Jak ktoś już był na Annabergu, to zabrać ze sobą plakietkę. Jak ktoś nie ma – to dostanie (za darmo umarło – chyba, że idzie pierwszy raz…)
  • Na trasie będzie apteczka, ale warto mieć własny bandaż elastyczny i kilka plastrów (na odciski rzecz jasna). Jeśli ktoś zażywa leki – koniecznie zabrać je ze sobą! Przydaje się też jakiś środek na komary i inne robale.
  • Jedzonko, a więc to co tygryski lubią najbardziej: picie, picie i jeszcze raz picie! Najlepiej woda niegazowana. Na drogę wziąć tyle ile zdołacie zjeść! Pamiętajcie o tym, że podręczny plecak niesiecie całą drogę sami, więc nie zabierajcie całej lodówki! Przydaje się też coś czekoladowego (np. batonik) – energia będzie bezcenna.
  • W bagażu, który pojedzie autem najpierw do Bojszowa, a potem na Górę Św. Anny musi być śpiwór, karimata lub materac i jasiek (taka mała poduszka do spania, względnie do przyłożenia komuś w czasie „zabawy”). Oczywiście przybory do mycia, ręcznik, ubrania na zmianę (zwłaszcza skarpety! – dbajmy o współtowarzyszy niedoli), coś ciepłego do założenia, bo na Górze może być zimno jak w grudniu po południu.
  • Organizatorzy pielgrzymki zapewniają nam kilka posiłków wspólnych, ale nie wszystkie. Zatem żeby nie paść z głodu trzeba wziąć ze sobą papu. Najlepiej coś, co po kilku dniach pobytu na dnie torby, nie będzie chciało samo uciekać!
  • Przydają się też pieniążki – braciszkowie franciszkanie dbają o to, żebyśmy mieli szansę podzielić się z nimi tym co mamy. Nie zabierajmy ze sobą szczególnie cennych rzeczy (aparaty cyfrowe, czy drogie telefony komórkowe) – okazja czyni złodzieja! Pielgrzymki nie stać na wypłatę odszkodowania.

Mam nadzieję, że każdy, kto wybiera się na pielgrzymkę, zdaje sobie sprawę z tego, jakiego rodzaju jest to wyprawa! Zachowujmy się tak, aby inni nie musieli się za nas wstydzić. W czasie drogi będą nas chronić służby drogowe, ale musimy im w tym pomóc. Kiedy pada hasło: „modlimy się” to znaczy, że się modlimy! Mielenie wtedy językiem i wygłupianie się jest nie na miejscu. Będzie też czas na śpiew i zabawę! Jeśli ktoś nas poprosi o pomoc w przygotowaniu posiłku, posprzątaniu lub w innej sprawie – nie odmawiajmy! Bądźmy dla siebie dobrzy nawzajem, a wszystko będzie ok. Życzę miłych przygotowań i do zobaczenia 8 sierpnia 2018r. o 7:00 na mszy!