piesza.pl

Wspomnienia z jubileuszowej 30-stej pielgrzymki pieszej z Przyszowic

                                                                                               
     Każdy z nas szuka takiego miejsca do którego zawsze z chęcią i radością powraca. Ja właśnie znalazłam takie miejsce, a właściwie odkryłam je na nowo. Gdy miałam 15 lat wybrałam się na pielgrzymkę z Ornontowic, skąd pochodzę, ale jechaliśmy pociągiem. Wiele razy od tej pamiętnej pielgrzymki myślałam, by pójść pieszo, ale z różnych powodów nie doszło do tego, aż do dziś. Po trzydziestu latach spełniło się moje marzenie i poszłam pieszo, a że niedawno przeprowadziłam się do Chudowa, więc zapisałam się na pieszą pielgrzymkę organizowaną przez parafię w Przyszowicach, właśnie też jubileuszową bo 30-stą. Zanim opiszę moje wrażenia z tej pielgrzymki chciałam jeszcze wspomnieć że w Chudowie poznałam osoby, które mnie zmotywowały, a które pochodzą właśnie z Przyszowic.
     Nie mam zamiaru opisywać dokładnie całej trasy i wszystkich miejsc, przez które wędrowaliśmy, ale ta trasa, którą od lat chodzą Przyszowice po prostu mnie urzekła i powiem tylko tyle, że ziemia Śląska jest piękna. Trudne były momenty, bo gdy ma się 45 lat, to już nie zawsze można dotrzymać kroku młodzieży, zwłaszcza tak wspaniałej i rozśpiewanej, która tworzyła niepowtarzalny klimat pielgrzymki, dodawała nam sił i zapału. Pierwszy sukces to dotarcie na nocleg w parafii Bojszów, zmęczenie było potworne, ale radość jeszcze większa i cicha nadzieja, że jutro też się uda. W Bojszowie gościny udzielił nam Proboszcz tej gościnnej parafii, nawet swoich łazienek nam nie żałował, za co serdecznie Mu dziękuję.
      Zanim opiszę dalsze przeżycia, chciałam wspomnieć jeszcze o księdzu Damianie Gajdzik, który tak wiernie towarzyszy co roku  pielgrzymom z Przyszowic i sam stąd pochodzi. Nie znam księdza osobiście, w każdym bądź razie jest to wyjątkowa osoba, którą ciężko będzie kimkolwiek zastąpić. Z miejsca widać jak bardzo młodzi ludzie lgną do niego. Jak nam powiedział: ,,nie muszę ich pilnować, oni pilnują siebie nawzajem", choć wiadomo, że ktoś musiał ich tego nauczyć, by być tak zgraną i zdyscyplinowaną młodzieżą. Po mszy i pamiątkowym zdjęciu, opuściliśmy parafię Bojszów i udaliśmy się w dalszą drogę, znów były lasy, ścieżki, drogi boczne, ale też dwa trudne, długie odcinki prowadzące główną szosą. Pogoda pod koniec trasy się załamała i mocno zaczęło padać. Gdy zmęczona patrzyłam na tę górę, która wydawała się tak bardzo daleko, prosiłam w duchu św. Annę, by dodała mi sił i wtedy nasz przewodnik jakby intuicyjnie ogłosił krótki postój, spowodowany ulewnym deszczem, było to przy zajeździe: ,,Na szlaku" i na szczęście mogliśmy wygodnie usiąść, napić się gorącej herbaty i wzmocnić kanapką. Ten krótki odpoczynek sprawił, że się udało, było to akurat w tym czasie, kiedy tego wytchnienia potrzebowałam i na pewno nie tylko ja. Gdyby nie ten deszcz i postój, chyba bym się poddała, tym bardziej, że samochód był do dyspozycji i kusił żeby tak powiem sobie już odpuścić. Oprócz opatrzności tam z góry, miałam jeszcze duże oparcie w moim sąsiedzie z Chudowa, który bardzo mi pomagał, choć sam był pełen obaw czy da radę temu wyzwaniu, serdecznie mu dziękuję za  to, że zawsze mogłam liczyć na jego pomoc.
     Co do samego pobytu na Górze Św. Anny i udziału w tych wszystkich obchodach, mogę powiedzieć tylko, że ma to naprawdę sens i wielką wartość, tak jak miała dla naszych  przodków tak ma nadal dla nas i przyszłych pokoleń. Jest to miejsce w którym czuć obecność Boga, bliskość matki Bożej i oczywiście św. Anny. Dla ludzi, którzy potrzebują wytchnienia, wyciszenia i mają potrzebę odnowy duchowej, jest to miejsce po prostu wymarzone, przynajmniej dla mnie takim się stało.
    Dziękuję wszystkim, którzy umożliwili mi przeżyć te piękne, niezapomniane chwile, mam cichą nadzieję, żeby to jeszcze kiedyś powtórzyć.

Światło poranka przedostaje się między liśćmi drzew, budzi się nowy, pełen wrażeń dzień…
Nie trzeba wiele, by szczęśliwym być, by św. Annę od tej pory co roku czcić.

Szczęść Boże-spisała Brygida Boczek-Chudów 2012.08.12.